Źródło zdjęcia: link

Lubię to!

 

Prebiotyki, probiotyki, postbiotyki – to obecnie jeden z najchętniej używanych elementów w deklaracjach kosmetyków. I podobnie jak wiele innych trendów bierze swój początek w przemyśle spożywczym oraz suplementów. Jednak nie pozytywne oddziaływanie probiotyków w diecie nas dziś interesuje.

Zacznijmy od szybkiego zestawienia definicji:

– PREbiotyk – substancja będąca składnikiem odżywczym dla bakterii probiotycznych,

– PRObiotyk – żywy (lub „uśpiony”) mikroorganizm mający przynieść bezpośrednio lub pośrednio korzyści w miejscu zastosowania,

– POSTbiotyk – substancja wydzielana przez mikroorganizm lub będąca produktem jego metabolizmu lub unieczynnione mikroorganizmy lub ich fragmenty.

Są one jasne i zrozumiałe w ich globalnym znaczeniu, jednak kiedy chcielibyśmy je uściślić dla potrzeb produktów kosmetycznych, okazuje się, że wcale nie jest to takie łatwe. Ponieważ największą trudnością, zarówno technologiczną jak i pod względem bezpieczeństwa dla konsumenta, jest kwestia probiotyków, na rynku kosmetyków utarło się, że probiotyki to fermenty (roztwory metabolitów pochodzące z fermentacji bakteryjnej, nie zawierające komórek mikroorganizmów) lub lizaty (roztwory zawierające fragmenty komórek mikroorganizmów). Kiedy powszechne stało się używanie pojęcia postbiotyków, producenci chcąc podążać za nowymi trendami zamienili probiotyki na postbiotyki, choć pod względem surowcowym w ogromnej większości przypadków nie było żadnej różnicy. Dlatego w 2018 roku ICCR (International Cooperation on Cosmetics Regulation – międzynarodowe stowarzyszenie w zakresie przepisów regulujących kosmetyki) przygotowała dokument, w którym proponuje poniższy podział dla składników oddziałujących na mikrobiom.

Kategoria Opis
Zdolne do ŻYCIA składniki Probiotyki Żywe lub „uśpione” mikroorganizmy np. Lactobacillus casei, Lactobacillus acidophillus, Nitrosomonas eutropha, dodane do produktu, aby osiągnąć efekt kosmetyczny w miejscu aplikacji (bezpośrednio lub poprzez oddziaływanie na już obecne mikroorganizmy)
NIE-ŻYWOTNE składniki Prebiotyki Składniki dodane do produktu, które mają być substancjami odżywczymi dla mikroorganizmów występujących normalnie na skórze w miejscu aplikacji, dla osiągnięcia efektu kosmetycznego
Postbiotyki Rozpuszczalne substancje (produkowane lub będące metabolitami) wydzielane przez żywe bakterie lub uwolnione w wyniku lizy komórki oraz tzw. paraprobiotyki, czyli nieżywotne komórki probiotyczne (nienaruszone lub uszkodzone) lub ich ekstrakty komórkowe, mające dać efekt kosmetyczny w miejscu aplikacji (bezpośrednio lub poprzez oddziaływanie na już obecne mikroorganizmy)
Inne Nie należące do żadnej z powyższych grup

 

Skoro kosmetyk ma zawierać żywe mikroorganizmy, powstaje wiele pytań, m.in.:

– czy probiotyki będą nadal zdolne do życia, jeśli w kosmetyku będzie obecny konserwant?

– czy ich obecność zmusza do braku konserwantów? Jeśli tak, to jak to przekłada się na jakość i stabilność produktu?

– czy jesteśmy w stanie przewidzieć i realnie ocenić bezpieczeństwo produktu z probiotykiem (np. w jaki sposób dobrze przeprowadzić badania czystości mikrobiologicznej i spełnić prawne wymagania w tym względzie; czy producent jest w stanie ocenić wpływ obecności pre- i postbiotyków na mikroorganizmy patogenne obecne na ciele człowieka)? Ogromna zmienność pomiędzy składem mikrobiomu między poszczególnymi osobami, a dalej również społeczeństwami że jest tak duża, że należy poważnie zastanowić się nad tym, jako kompleksowe to zagadnienie, jak trudno jest udowodnić efektywność i bezpieczeństwo produktów „przyjaznych dla mikrobiomu”.

Generalnie (nie tylko pod względem kosmetyków), aby produkt można rozważać jako probiotyczny, powinien spełniać trzy kryteria:

  1. Szczep określany jako probiotyczny powinien być odpowiednio scharakteryzowany (genotyp, fenotyp).
  2. Produkt musi zawierać odpowiednią ilość probiotyku przez cały okres użycia, która jest równoważna tej, dla której wykazano określoną korzyść w badaniach.
  3. Metoda dostarczania, dozowanie i długość stosowania powinna zostać potwierdzona w badaniach z udziałem ludzi.

Czy na jakimkolwiek kosmetyku, który deklaruje działanie probiotycze, znaleźliście informację o szczepie bakterii, który jest w nim obecny (na wzór Lactobacillus rhamnosus GG (ATCC 53103) – takie dane znajdują się na produktach leczniczych czy suplementach diety)? Czy spotkaliście się z podaniem ile probiotyku zawiera kosmetyk? Czy producenci kosmetyków probiotycznych podają jakieś konkretne informacje z badań, oprócz wspierania czy wzmacniania mikrobiomu? Dla większości szczepów probiotycznych stosowanych w kosmetykach ich działanie po aplikacji miejscowej wywodzi się z badań odnośnie ich przyjmowania drogą pokarmową. A mówiąc wywodzi mam na myśli deklaracje opiera się na znanym działaniu opisanym dla przyjmowania doustnego, a nie po nałożeniu na skórę.

Nie wszystkie kosmetyki „przyjazne dla mikrobiomu skóry” zawierają któryś z powyższych składników – bywa że deklaracja taka budowana jest w oparciu o brak w składzie określonych substancji, co do których panuje przekonanie, że nie służą mikrobiomowi. Podobnie jak nie ma jednej wspólnej definicji kosmetyku naturalnego, nie ma także żadnych międzynarodowych wytycznych ani prawa (czy to w Unii Europejskiej czy w USA), które regulowałoby zagadnienia związane z mikrobiomem skóry. Zgodnie z definicją kosmetyk ma utrzymywać w czystości, pielęgnować, perfumować, zmieniać wygląd, chronić, utrzymywać w dobrej kondycji lub korygować zapach, a nie leczyć lub oddziaływać w sposób terapeutyczny. Czy więc kosmetyki z deklaracjami odnośnie mikrobiomu nie wpadają do kategorii produktów z pogranicza? Producenci muszą bardzo uważnie formułować swoje deklaracje, ponieważ jakiekolwiek sugerowanie efektu terapeutycznego powoduje, że produkt nie podlega już definicji kosmetyku.  Stąd najpopularniejszymi deklaracjami są „zapewnienie równowagi mikrobiomu” (co też jest bardzooo naciąganym sformułowaniem), poprawa funkcji barierowej skóry i na różne sposoby poprawa wyglądu skóry. Pojawiają się także głosy, że probiotyki nie powinny być używane w kosmetykach, ponieważ zawierają żywe organizmy, a prawo mówi, że kosmetyk to „substancja lub mieszanina”, gdzie substancją jest pierwiastek lub związek chemiczny, a nie coś żyjącego (takich wątpliwości nie ma co do pre- i postbiotyków).

W tym roku ukazała się ciekawa publikacja, w której zawarto m.in. listę składników produktów, które stosują deklaracje marketingowe odnośnie probiotyków. Jakie składniki „probiotyczne” są w nich zawarte? Między innymi Lactobacillus ferment, Bifida ferment lysate, Lactobacillus. Czy dostrzegając różnicę pomiędzy probiotykami a postbiotykami oraz wiedząc, czy powinien charakteryzować się produkt probiotyczny, uwierzylibyście w te deklaracje? Na rysunku zebrano informacje na temat rodzaju mikroorganizmów, które znajdowały się w kosmetyku oraz typu składnika. Zdjęcie główne w tym artykule to zestawienie 30 najczęściej pojawiających się słów, przy opisach odnośnie kosmetyków probiotycznych.

Źródło zdjęcia: link

 

Od strony technologicznej, warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów dotyczących umieszczania żywotnych mikroorganizmów w masie kosmetycznej. Najpopularniejsza metodą umieszczania probiotyków w produktach różnego rodzaju jest liofilizacja. Osiągnięta żywotność zależy wówczas w dużej mierze od użytego tzw. protektanta, który może nie być kompatybilny z recepturą kosmetyku. Dodatkowo taki produkt powinien być bezwodny, ponieważ obecność wody umożliwi przedwczesne uaktywnienie mikroorganizmów. Lepszą metodą jest mikroenkapsulacja, czyli zamykanie probiotyków w ochronnych matrycach ze specjalnych polimerów lub lipidów. Stworzenie receptury kosmetycznej, która zapewni przeżycie mikroorganizmom oraz spełni inne wymagania użytkowe jest naprawdę bardzo trudne i wymagające.

Na koniec przykład „kosmetyku probiotycznego”. W marcu tego roku (2021) do sądu w Nowym Jorku wpłynął pozew przeciwko firmie kosmetycznej Clinique Laboratories, za sprzedawanie produktów z dezinformującymi deklaracjami odnośnie probiotyków. Dotyczy to produktów z linii Redness Solutions, które na opakowaniu mają informację „z technologią probiotyczną/mikrobiomową”, a zawierają ekstrakty i lizaty komórkowe, a więc składniki martwe, które nie mogły być więc „probiotyczne”. Ciekawe, jaki wyrok zapadnie. Podobnie w styczniu tego roku, w Wielkiej Brytanii została zakazana reklama żelu i balsamu Dove Baby z deklaracją „odżywiania mikrobiomu”. Unilever (właściciel marki Dove) tłumaczył się, że odżywianie oznacza „wsparcie i ochronę” i takie deklaracje są zgodne z definicjami kosmetyku i przedstawione pewne wewnętrzne badania popierające deklarację. Uznano jednak, że przedstawione dowody mogłyby wystarczyć w przypadku osób dorosłych, nie można ich jednak przekładać bezpośrednio na dzieci.

 

OCEŃ CIEKAWOSTKĘ:
(1 gwiazdka -ciekawostka zupełnie mi się nie podobała,
10 gwiazdek – rewelacyjna ciekawostka, proszę o więcej takich tematów)
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars6 Stars7 Stars8 Stars9 Stars10 Stars (98 votes, average: 9,32 out of 10)

Loading...

MOŻE CIĘ RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ:

– POSTBIOTYKI – NOWY? TREND KOSMETYCZNY klik

– PROBIOTYKI I PREBIOTYKI – HIT CZY KIT? klik

– MIKROFLORA SKÓRY klik

 

 

ŹRÓDŁA:

  1.  Microbiome claims – Should Pre-, Pro- and postbiotics skin care be regulated, Cosmetics&Toilietries Science Applied, 2021, 136, 25-32  klik
  2.  MICROBIOME AND COSMETICS: SURVEY OF PRODUCTS, INGREDIENTS, TERMINOLOGIES AND REGULATORY APPROACHES, 2018 klik
  3.  Puebla-Barragan et al., Probiotics in Cosmetic and Personal Care Products: Trends and Challenges, 2021, Molecules, 26 klik
  4. Pozew Clinique klik